<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Historyjka o koniu, ktry chcia by drewnianym koniem"> 
<author_1=Wujcio Fistaszek>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="5">
<date=1954-05-23>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
BY sobie pewnego razu w koszarach pewien siwy ko, ktry by koniem pukownika. By to zreszt jeden jedyny ko w tych koszarach, poniewa onierze byli piechurami, a wszyscy oficerowie, z wyjtkiem pukownika, rwnie chodzili pieszo. Ko mia pikn stajni, wspaniay obrok, wieo cielon som do spania i onierza, ktry dba o jego toalet. Kiedy wyjeda z pukownikiem na grzbiecie, wszyscy onierze salutowali mu, a czasami grano nawet na trbie i bbnie. Pukownik kaza mu chodzi, galopowa, skaka, a w kocu dawa mu dwa kawaki cukru. Takie ycie byo bardzo przyjemne. A jednak, co wieczr, ko czu si nieco smutno z powodu samotnoci. eby czas jako zlecia rozmyla sobie caymi godzinami. Zadawa sobie na przykad takie pytania: C to takiego s koszary? C to takiego jest onierz, pukownik? C to takiego jest ko? Nie umia sobie jednak na nie odpowiedzie.
Pewnego dnia zjawi si w koszarach genera, ktry przyjecha na kasztanowatym koniu. Oba konie defiloway obok siebie przed zgromadzonymi oddziaami i rozmawiay. Siwy ko, ktry nazywa si Blanko opowiedzia swoje ycie kasztanowi. Powtrzy mu take te pytania, ktre nurtoway w jego mzgu. Kasztan by wielkim kawalarzem i mia bardzo bujn wyobrani. Tak mu odpar:
 Och, jaki ty naiwny! To ty nie wiesz, e my wszyscy jestemy zabawkami? Na nieszczcie, jestemy zabawkami, ktre si fabrykantowi nie uday. Dzieci nie chciay si nami bawi, odstawiono wic nas na bok i yjemy tak jak si da.
Blanko nie bardzo uwierzy w to, co kasztan powiedzia. Nazajutrz jednak, kiedy jecha przez miasto ze swym pukownikiem, spostrzeg wielki magazyn zabawek, ktrego wystawy pene byy onierzy, trbek, bbenkw i koni. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
